Noo takxDDD Miałam wreszcie napisać notke, więc to robie:P Byłam dzisiaj na Tajland explore z Asią, Moniką ,Ike i Damianem:P
Było śmieszniexDDDDD lol było kilku na serio fajnych azjatów,pokazy tańca ludowego! i To było naprawde boskie.Oprócz tego ganialiśmy po stoiskachxDDD za azjatami*_*!XD i zwalaliśmy zdjęcia słuchajac jakiegoś niudziarza, mówiącego jak on by zrobił te zdjecia,,no ale był ładny!<3
No ale więcej powiem, podpisujać zdjęcia!:P
NO TO FOTKI<3

pierwsze oczywiście ja!!!!!!XDDD jeszcze nie rozmazana i nie potargana.........xD

ja z tajlandzkimi cymbałkamiOoxD

ha photo by me!!!!XDDD fota ze mną jest na telefonie AsixD





To bylli muzycy!XD grali fajnie, chociaż muzyka była no nie wiem, taka typowo chińska:)
Taka kojąca:P a najładniejsyz grajek to ten wśrodku, i z anim siedzący po lewejxD który
niestet wygladał albo jakby mu się nudziło albo jakby się zastanawiał co on tam robi n sceniexD





No a to były walki mieczemixD Na początku było spokojnie, jak taniec, potem zaczeli tak się nawalać nimi że huhuhu<333XD
Ale powalajace było jak goć w niebieskiej zagnał tego drugiego do drzwixDDDD ten drugi miał taką śmieszną mine wtedy!<3




Taniec bambusów<3!!!! tancerze jakos tak przechodzili przez dwa bambusy:P taniec był bardzo spokojny, wolny, ale podobno
w tajlandi jets tańczony bardzo syzbko, i chyba chciałabym tą szybką wersje zobaczyćXD!!!




I to był taniec czerwonych mrówek!!!!!!!!!!!XDDDDD niah niah myślałam ze umre, jak zaczeli tanczyć jak by strzepiwali z siebie mrówkixD
i jakby je brali łapali:P:P:P:P no i jedna dziewczyna była naprawde prześliczna!!!!!!!!!!!!!! i znowu biedak który został w pokazie miecyz zagoniony do drzwi , gprzy cyzm wyglądał na zakłopotango, porwał swoja tancerke za wcześnie i rusyzł do wyjscia, na chwile sie zatrzymal przy drzwiach z ta samo mina co przy mieczach, i zrezygnowany wyszedł z dziewczyna do schowka dla artystów?XDDDDDDDDDD




Zdjęcia z pokazu tańca ptasiego?XDDDDDd Na podstawie legendy Tajlandzkiej, o księżnicze która za kare nie wiem za co, musiała tańczyć dla rodziny królewkiej, jej taniec przypominał lot ptaka, i na koniec ksiezniczka owa odlatuje na jakąs góre<333 I musze przyznać że nie samowicie wyglaa ta tancerka z tułu!!!!!!! Ruszała się tak powolutku,zgrabnie, ale nie zdazylam zdjecia zrobic><"
Jedno azjatyckie ciacho od kosmetykówXD i twarz Moniki<3
No a to ciasteczko było naj najxDD Tylko żez laską......
Niah niahxD moje lubione ciasteczko! uśmeichał się tak tak aua aua kiss me rawwwrxD!!!!!!! I się wstydziłam go poprosić o zdjęcie.................................
Hahahha słodziak! coz tego że biegnąc do niego prawie się zabiłam!XDD
HaaaaxD podobny do Yuyi jest!XD,i gupek zamknął oczyT_T bo fleszem jebnełamxDDDDD i nie zauważyłam anwet że mam na zoomie aparat...............................jes tem utalentowanaxD
Boże.................. to był0 straszne! Widzicie jak wciąga przerazony powietrzeT_T przestraszyłam go jak diabli>.< Gdy siedzieliśmy i czekaliśmy na nastepny występ, Zauwazylismy muzyka ślicznegoxDDD" Ja nie chciałam lecieć , Ale Damian powiedział ze oże się nie nadażyć taka druga sytuacja, wiec skoczyłam w strone wejscia do schowka dla artystów<ułozenie było takie scena, po jej prawej stronie byly z takich przegrodek ulozony pokoj dla artystow, drzwi byly widoczne zza jednej z przegród, miedzy dzrwiami a ta zagroda było zpół metra, wiec prawie sie zbaijajac wyskoczylam przez krzesła, i przewinelam sie bez zniszczenia czegokolwiek przez ta szpare, i wyskoczylam przed tym gosciem, z ktory z takim szokiem w oczach odskoczył do tyłuxDDDDDDDDDDDDDD mwhahaha wyskocyzlam do niegoz tekstem żeby się nie bał, i omg guuuuuupia ja dodałam niechcacy że bede delikatnaXDDD no ale nie mgolam tego nie powiedziec noooooooxD w koncu wydukalam ze chce mu zrobic zdjecie, to on z takim rpzerazeniem w oczach ustawil sie przy scianie ,wygladal jak by mial zaraz umrzecXDDDDDDDDDDD
Tu ptaszyna!XDDD wygląda ślicznie w tym stroju*_* który sam wygląda nie samowicie!
Niah niaaah<3! ciasteeeeeczkoxD którego goniłam z ASią i Damianem<333
no bo siedzielismy przy scenie, gdy Ike i Monika posżły na papierosa,Damian go wyczaił, i powiedział zebyśmy poslzi zrobić mu zdjęcie, lub żebym ja stzreliła sobie z nim fotkeXDDDDD No więc pobieglisomy z anim mwahahhaha, gdy go znalazłam, za zdjeciami, taaaaak skoczyłam na jego plecy i tego drugiego goscia i kryzknelam inteligentnie do tajlandyczkow sumimasen-.- i łądnie poprosilaaam o zdjecie*_* i widzicie jaaaaaaaaaaaaak ładnie się uśmeichnął*____*? ciaaaaaachoxD ale potem idąc naśmiewał się ze mniexD
Taniec z lampionami<3
Ok koniec zdjęc!XD nie chce mi się więcej ich dawaćO...O leń ze mnie wieeeeeeeemxD
Chciałam dać zdjęcia jesczze z dnp, ale jeszcze ich nie mam sama;_;
Więc daje tylko pierwszy part mojego ficka i ideXD
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~SADISTIC L OVE ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~` `
Yuya był zbyt zszokowany, żeby cokolwiek powiedzieć. Pozwolił mu przejść, zastanawiając się jak to się stało. Nigdy się nie lubili. Zawsze obrażali się nawzajem. Grę prowadzili w wersji "ząb za ząb", lecz nigdy nie obrażali się przy innych.
"Co z nim do cholery nie tak?"- pomyślał zły i nadal wytrącony z równowagi członek zespołu NEWS. Spojrzał za odchodzącym Jinem. Szedł z bandą jakichś znajomków, którzy zaśmiewali się teraz głośno.
-Hej, Yuya! Już przyszedłeś? - usłyszał znajomy głos. Odwrócił się w stronę z której dobiegał i spróbował się uśmiechnąć do zbliżającego się w jego stronę przyjaciela, ale zamiast uśmiechu wyszedł mu grymas.
-Tak- odpowiedział Masudzie. –Wiedziałeś, że Jin ma tu być dzisiaj?
-Nie...-odpowiedział niepewnie Massu. Utkwił pytający wzrok w Teshi’m - jest tutaj? Powiedział ci coś?
-Aha, coś mniej więcej jak "Spieprzaj stąd" - w głosie Tegoshi’ego słychać było złość. – Nieważne. Zresztą, chodźmy się zabawić - zakończył temat widząc, że Massu chce już coś powiedzieć.
Oboje podeszli do kilku znajomych którzy byli z Takahisą. Dwoje jakichś nieznajomych gości, Koyama i Pi. Na początku rozmawiali ze sobą, po jakimś czasie jednak wszyscy rozeszli się po klubie, a przy barze został sam Tegoshi, pijąc już 4 drinka, co było dla niego nietypowe. Najwięcej, ile zawsze zdołał wypić, to jeden. Czasem może dwa. Nie było wątpliwości, że tego dnia wypił więcej przez cholernego Jina.
"To on pierwszy zaczął. W ogóle mnie nie zna, a ma czelność wymawiać na głos jakiekolwiek opinie na mój temat. Cholerne opinie typu ‘Zbyt pewny siebie jak na trzecie skrzypce NEWS. Zbyt wyniosły’” - myślał coraz bardziej zły NEWSiak. Jednym haustem dopił resztę drinka i wytarł wargi rękawem swojej bluzki. Skinieniem głowy poprosił barmana o następnego.
- Nie powinieneś tyle pić- usłyszał Tegoshi . Głos dochodził z jego prawej strony. Odwrócił się więc do osoby, która to powiedziała.
"Znamy się?" zapytał w myślach. Gdy jednak stwierdził, że nie kojarzy tego mężczyzny, zadał pytanie na głos.
-Nie, nie znamy się, ale mogę zrobić coś, co poprawi ci humor- odparł brązowowłosy mężczyzna, z lekkim zarostem i wręcz czarnymi oczami.
-Chyba podziękuje, skoro nawet nie znam twojego imienia - mruknął bez zainteresowania Yuya, odwracając się do drinka który właśnie postawił przed nim barman. Zaczął sączyć go powoli, gdy nagle poczuł że nieznajomy się do niego przysuwa.
-Mam na imię Takashi - powiedział mężczyzna. Piosenkarz odwrócił się do niego i uniósł w zapytaniu jedną brew.
- I? co z tego?- zapytał, utkwiwszy na nim zdziwiony wzrok.
- I chyba nic- zaśmiał się Takashi, przysuwając się jeszcze bliżej chłopaka.
Tegoshi szybko dopił, to co jeszcze miał w szklance. Zbyt szybko. Zakręciło mu się w głowie. Przymknął oczy, które po chwili zaskoczony otworzył, czując duża dłoń na swoim udzie. Chciał ją odtrącić, nie zrobił jednak tego, odczuwając w podbrzuszu znajome ukłucie podniecenia. Po chwili, nieznajomy złapał Yuyę za rękę i pospiesznie pociągnął w stronę łazienki, mijając po drodze tańczących ludzi. Ledwie weszli do środka, a chłopak już siedział na umywalce. Nogami mocno obejmował biodra Takashi’ego, a rękoma jego kark. Całowali się namiętnie. Nie zamknęli za sobą drzwi i nie sprawdzili, czy ktoś jest w łazience, co było błędem. Po chwili bowiem, gdy Takashi zaczął pieścić szyję Tegoshi’ego, w łazience zabrzmiał męski śmiech.
-No, no. Tegoshi, nie wiedziałem, że z ciebie pedał jest- powiedział Akanishi z rozbawieniem. Gdy tylko Yuya i jego nowy znajomy usłyszeli ten głos, odskoczyli do siebie. Członek NEWS zsunął sie z umywalki, po raz drugi tego wieczora zszokowany, gdy starszy mężczyzna wybiegł z łazienki. Jin, korzystając z sytuacji, że jego wróg stoi osłupiały, podszedł do niego. Oparł ręce o umywalkę po obu stronach piosenkarza, uniemożliwiając mu jakąkolwiek próbę ucieczki. Pochylił się lekko nad nim i wyszeptał jadowicie:
-Co by było, gdyby Johnny lub ktokolwiek inny, dowiedział się, że słodki Tegoshi jest pedałem, idącym się pieprzyć z pierwszym lepszym gościem? Zostałbyś wyrzucony z jimusho i nie miałbyś żadnych szans na karierę. A przecież chcesz śpiewać.
Jin przerwał na chwilę. Uśmiechnął się lekko. Na pewno jednak, nie był to miły uśmiech.
-Więc, jeśli nie chcesz, żeby się wszyscy o tym dowiedzieli, zostaniesz moją zabawką. Zabawką, którą będę mógł poniżać, drwić z niej i wyrzucić ją, jak mi się znudzi. - Słowa sempai’a otrzeźwiły młodszego, który wymierzył Jinowi mocnego policzka.
- Więc, niech się dowiedzą! –krzyknął. Po chwili jednak klęczał przed Akanishi’m, powalony jego ciosem. Ten poczuł się poniżony. Gorzkie łzy zaczęły mu spływać po policzkach. Nie umiał nawet tego ukryć przed jednym z członków KAT TUN, który triumfował, stojąc przed nim.
-Widzimy się jutro przed budynkiem Jimusho- powiedział Jin do Yuyi i wyszedł z łazienki. Głęboko w duchu przeklinał się za to co zrobił. Ale inaczej nie umiał.
********************
Niewyspany Yuya szedł do głównego budynku JE. W nocy niewiele spał, za to dużo płakał, przeklinając Akanishi’ego za to, co mu zrobił. Myślał, jakby się wywinąć Jinowi. Nie znalazł jednak żadnego wyjścia z sytuacji w jaką został wplątany. Przegrany stanął przed wielkim wieżowcem. Rozejrzał się za mężczyzną.
"HA! Nie ma go" ucieszył się Tegoshi , uśmiechając się jak nowo narodzony lub osoba, która została uniewinniona. Wstąpił w progi gmachu. Jak zwykle odpowiedział dziewczętom witającym gości, członków zespołów i każdego, kto wchodził do środka.
-Nie miałeś na mnie czekać na zewnątrz? - usłyszał znajomy głos. Drgnął i z niemym lękiem odwrócił się w stronę z której ów głos go doszedł. Akanishi szedł w jego kierunku, razem ze zdziwionym Yamapi’m.
"Świetnie, po prostu świetnie" jęknął w duchu Teshi.
- Czekałem, ale ciebie nie było- odpowiedział. Chcąc zachować resztki swojej dumy, uniósł bojowo podbródek do góry.
-To trzeba było czekać aż się nie zjawię - odparł Jin, składając ręce na piersi. Spojrzał na Yuyę z góry, uśmiechając się z wyższością, którą posiadał przez okropny szantaż.
-Teshi, czy to prawda, że w ramach przeprosin zaproponowałeś Jinowi swoje…usługi? - spytał Yamashita, podchodząc bliżej przyjaciela z zespołu.
"Co!?" krzyknął w myślach Tego. Spojrzał ze zgrozą na Jina ,a potem na swojego sempaia z zespołu.
-Tak, to prawda. - odpowiedział cicho chcąc, nie chcąc. – No, Yamapi, próba. Nie powinniśmy iść? – zapytał za chwilę błagalnym tonem, nie zdając sobie z niego sprawy.
-Tak - odparł Tomohisa. - Chodźmy, bo pewnie reszta już jest. Nie wiem, jak oni mogą po jakiejkolwiek imprezie przyjść na czas do pracy - powiedział obejmując ramieniem Tegoshi’ego. Ten spojrzał niepewnie na Jina, który patrzył na niego zimnym, ale wymownym wzrokiem. Nie podobał mu się fakt, że jego niewolnik był obejmowany przez Yamapi’ego.
- Masz przyjść do mnie za 2 godziny – rzucił tylko, przechodząc obok nich i skierował sie do sali, gdzie sam miał próbę z KAT TUNami. Członkowie NEWS również poszli. Na początku, jak zwykle siedzieli przy stole i rozmawiali. Dopiero po jakiejś godzinie wzięli sie do roboty. Po następnej godzinie zrobili sobie niezbyt słuszną przerwę. Teshi ruszył do Akanishi’ego, z taką ochotą, jakby szedł na szubienicę. Z ponurą miną zbliżał sie do sali KAT TUNów. Stanąwszy przed drzwiami sali prób przeznaczonej dla zespołu, wziął głęboki wdech i powoli wypuścił powietrze. Słyszał dochodzące z wnętrza śmiechy. Wydawało mu się, że stoi tam godzinami. Gdy wreszcie zebrał się w sobie, zapukał do drzwi.
-Wejdź, moja służko! - krzyknął Jin, na co Yuya miał ochotę dać mu po pysku, zaraz po swoim wejściu tam. Opanował się jednak i wszedł powoli do pomieszczenia. Oczy wszystkich członków zebrały się na nim. Jin ruszył w stronę Tegoshi’ego. Zatrzymał sie jednak, widząc, że Kame jako pierwszy dotarł do ich koheia i objął go tak samo jak wcześniej zrobił to Yamapi.
-No nie! Teshi! Nie pozwalaj temu gburowi się tak traktować. - rzekł Kazuya. Teshi nie wiedział co odpowiedzieć. Spuścił więc wzrok na swoje buty i milczał.
-Ale ja go mogę traktować jak chcę. Jest na moje rozkazy. Mogę do niego mówić jak chcę i robić z nim co chcę - odparł Akanishi, na co wszyscy parsknęli śmiechem. Wszyscy, oprócz Yuyi.
-Oczywiście. Bo ty jesteś pan i władca. Tarzan nad Tarzanem. Głupi Bakanishi - zaśmiał sie Koki- Nie przeginaj jednak za bardzo. Tegoshi jest delikatny.
Na te słowa Yuya drgnął. Podniósł wzrok i lekko uśmiechnął się do Koki’ego, który stanął przed nim, kładąc swoje ręce na jego ramionach. -Jak będzie miał do ciebie jakieś wąty, przyjdź do mnie. Ja się z tym Bakanishi’m rozliczę -powiedział trochę jak do dziecka. Teshi’emu jednak to nie przeszkadzało. Z uśmiechem pokiwał głową i pozwolił sie objąć Tanace, z którym miał dobre stosunki. Zawsze był dla niego wsparciem, jeśli chodzi o wojnę z Akanishi’m. Już chciał mu podziękować, kiedy poczuł bolesny uścisk na nadgarstku. Akanishi złapał NEWSiaka i pociągnął za sobą.
- Nie wtrącajcie się! –krzyknął do swojego zespołu i wraz z Tegoshi’m, skierował się do nieużywanej przez nikogo łazienki. Wepchnął chłopaka do środka i zamknął drzwi na zamek.
- Co ty wyrabiasz?! - krzyknął Yuya, dopiero odnajdując swój język. Nie wiedział, co Jinowi odbiło. Nie wiedział, czemu nie wyrywał się, gdy ten go ciągnął za sobą.
- Jesteś moją zabawką i za nieposłuszeństwo zostaniesz ukarany - powiedział starszy, chwytając znowu nadgarstki młodszego, równie mocno i wykręcając je, przyciągnął go do siebie.
Teshi próbował sie uwolnić. Wił się i rzucał, gdy próbował kopnąć wroga. Jin okazał się jednak silniejszy i popychając swoją ‘zabawkę’ na ścianę, mocno go do niej przygwoździł.
- Jin, do diaska. Przestań sie mną bawić - jęknął błagalnie Yuya.
- Ale ty po to jesteś, żebym się mógł tobą bawić - usłyszał w odpowiedzi. Członek KAT TUN wpatrywał sie w jego usta. Serce biło mu o wiele szybciej. Czuł jak powoli rozpala sie w nim pożądanie. - A ty nie masz prawa należeć do nikogo innego niż ja. Nie pozwalaj się nikomu dotykać ani przytulać – ostrzegł Akanishi i wpił się w łapczywym, lekko agresywnym pocałunku w jego usta.
xDD KONIEC^O^
Było śmieszniexDDDDD lol było kilku na serio fajnych azjatów,pokazy tańca ludowego! i To było naprawde boskie.Oprócz tego ganialiśmy po stoiskachxDDD za azjatami*_*!XD i zwalaliśmy zdjęcia słuchajac jakiegoś niudziarza, mówiącego jak on by zrobił te zdjecia,,no ale był ładny!<3
No ale więcej powiem, podpisujać zdjęcia!:P
NO TO FOTKI<3
pierwsze oczywiście ja!!!!!!XDDD jeszcze nie rozmazana i nie potargana.........xD
ja z tajlandzkimi cymbałkamiOoxD
ha photo by me!!!!XDDD fota ze mną jest na telefonie AsixD
To bylli muzycy!XD grali fajnie, chociaż muzyka była no nie wiem, taka typowo chińska:)
Taka kojąca:P a najładniejsyz grajek to ten wśrodku, i z anim siedzący po lewejxD który
niestet wygladał albo jakby mu się nudziło albo jakby się zastanawiał co on tam robi n sceniexD
No a to były walki mieczemixD Na początku było spokojnie, jak taniec, potem zaczeli tak się nawalać nimi że huhuhu<333XD
Ale powalajace było jak goć w niebieskiej zagnał tego drugiego do drzwixDDDD ten drugi miał taką śmieszną mine wtedy!<3
Taniec bambusów<3!!!! tancerze jakos tak przechodzili przez dwa bambusy:P taniec był bardzo spokojny, wolny, ale podobno
w tajlandi jets tańczony bardzo syzbko, i chyba chciałabym tą szybką wersje zobaczyćXD!!!
I to był taniec czerwonych mrówek!!!!!!!!!!!XDDDDD niah niah myślałam ze umre, jak zaczeli tanczyć jak by strzepiwali z siebie mrówkixD
i jakby je brali łapali:P:P:P:P no i jedna dziewczyna była naprawde prześliczna!!!!!!!!!!!!!! i znowu biedak który został w pokazie miecyz zagoniony do drzwi , gprzy cyzm wyglądał na zakłopotango, porwał swoja tancerke za wcześnie i rusyzł do wyjscia, na chwile sie zatrzymal przy drzwiach z ta samo mina co przy mieczach, i zrezygnowany wyszedł z dziewczyna do schowka dla artystów?XDDDDDDDDDD
Zdjęcia z pokazu tańca ptasiego?XDDDDDd Na podstawie legendy Tajlandzkiej, o księżnicze która za kare nie wiem za co, musiała tańczyć dla rodziny królewkiej, jej taniec przypominał lot ptaka, i na koniec ksiezniczka owa odlatuje na jakąs góre<333 I musze przyznać że nie samowicie wyglaa ta tancerka z tułu!!!!!!! Ruszała się tak powolutku,zgrabnie, ale nie zdazylam zdjecia zrobic><"
no bo siedzielismy przy scenie, gdy Ike i Monika posżły na papierosa,Damian go wyczaił, i powiedział zebyśmy poslzi zrobić mu zdjęcie, lub żebym ja stzreliła sobie z nim fotkeXDDDDD No więc pobieglisomy z anim mwahahhaha, gdy go znalazłam, za zdjeciami, taaaaak skoczyłam na jego plecy i tego drugiego goscia i kryzknelam inteligentnie do tajlandyczkow sumimasen-.- i łądnie poprosilaaam o zdjecie*_* i widzicie jaaaaaaaaaaaaak ładnie się uśmeichnął*____*? ciaaaaaachoxD ale potem idąc naśmiewał się ze mniexD
Ok koniec zdjęc!XD nie chce mi się więcej ich dawaćO...O leń ze mnie wieeeeeeeemxD
Chciałam dać zdjęcia jesczze z dnp, ale jeszcze ich nie mam sama;_;
Więc daje tylko pierwszy part mojego ficka i ideXD
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~SADISTIC L
Yuya był zbyt zszokowany, żeby cokolwiek powiedzieć. Pozwolił mu przejść, zastanawiając się jak to się stało. Nigdy się nie lubili. Zawsze obrażali się nawzajem. Grę prowadzili w wersji "ząb za ząb", lecz nigdy nie obrażali się przy innych.
"Co z nim do cholery nie tak?"- pomyślał zły i nadal wytrącony z równowagi członek zespołu NEWS. Spojrzał za odchodzącym Jinem. Szedł z bandą jakichś znajomków, którzy zaśmiewali się teraz głośno.
-Hej, Yuya! Już przyszedłeś? - usłyszał znajomy głos. Odwrócił się w stronę z której dobiegał i spróbował się uśmiechnąć do zbliżającego się w jego stronę przyjaciela, ale zamiast uśmiechu wyszedł mu grymas.
-Tak- odpowiedział Masudzie. –Wiedziałeś, że Jin ma tu być dzisiaj?
-Nie...-odpowiedział niepewnie Massu. Utkwił pytający wzrok w Teshi’m - jest tutaj? Powiedział ci coś?
-Aha, coś mniej więcej jak "Spieprzaj stąd" - w głosie Tegoshi’ego słychać było złość. – Nieważne. Zresztą, chodźmy się zabawić - zakończył temat widząc, że Massu chce już coś powiedzieć.
Oboje podeszli do kilku znajomych którzy byli z Takahisą. Dwoje jakichś nieznajomych gości, Koyama i Pi. Na początku rozmawiali ze sobą, po jakimś czasie jednak wszyscy rozeszli się po klubie, a przy barze został sam Tegoshi, pijąc już 4 drinka, co było dla niego nietypowe. Najwięcej, ile zawsze zdołał wypić, to jeden. Czasem może dwa. Nie było wątpliwości, że tego dnia wypił więcej przez cholernego Jina.
"To on pierwszy zaczął. W ogóle mnie nie zna, a ma czelność wymawiać na głos jakiekolwiek opinie na mój temat. Cholerne opinie typu ‘Zbyt pewny siebie jak na trzecie skrzypce NEWS. Zbyt wyniosły’” - myślał coraz bardziej zły NEWSiak. Jednym haustem dopił resztę drinka i wytarł wargi rękawem swojej bluzki. Skinieniem głowy poprosił barmana o następnego.
- Nie powinieneś tyle pić- usłyszał Tegoshi . Głos dochodził z jego prawej strony. Odwrócił się więc do osoby, która to powiedziała.
"Znamy się?" zapytał w myślach. Gdy jednak stwierdził, że nie kojarzy tego mężczyzny, zadał pytanie na głos.
-Nie, nie znamy się, ale mogę zrobić coś, co poprawi ci humor- odparł brązowowłosy mężczyzna, z lekkim zarostem i wręcz czarnymi oczami.
-Chyba podziękuje, skoro nawet nie znam twojego imienia - mruknął bez zainteresowania Yuya, odwracając się do drinka który właśnie postawił przed nim barman. Zaczął sączyć go powoli, gdy nagle poczuł że nieznajomy się do niego przysuwa.
-Mam na imię Takashi - powiedział mężczyzna. Piosenkarz odwrócił się do niego i uniósł w zapytaniu jedną brew.
- I? co z tego?- zapytał, utkwiwszy na nim zdziwiony wzrok.
- I chyba nic- zaśmiał się Takashi, przysuwając się jeszcze bliżej chłopaka.
Tegoshi szybko dopił, to co jeszcze miał w szklance. Zbyt szybko. Zakręciło mu się w głowie. Przymknął oczy, które po chwili zaskoczony otworzył, czując duża dłoń na swoim udzie. Chciał ją odtrącić, nie zrobił jednak tego, odczuwając w podbrzuszu znajome ukłucie podniecenia. Po chwili, nieznajomy złapał Yuyę za rękę i pospiesznie pociągnął w stronę łazienki, mijając po drodze tańczących ludzi. Ledwie weszli do środka, a chłopak już siedział na umywalce. Nogami mocno obejmował biodra Takashi’ego, a rękoma jego kark. Całowali się namiętnie. Nie zamknęli za sobą drzwi i nie sprawdzili, czy ktoś jest w łazience, co było błędem. Po chwili bowiem, gdy Takashi zaczął pieścić szyję Tegoshi’ego, w łazience zabrzmiał męski śmiech.
-No, no. Tegoshi, nie wiedziałem, że z ciebie pedał jest- powiedział Akanishi z rozbawieniem. Gdy tylko Yuya i jego nowy znajomy usłyszeli ten głos, odskoczyli do siebie. Członek NEWS zsunął sie z umywalki, po raz drugi tego wieczora zszokowany, gdy starszy mężczyzna wybiegł z łazienki. Jin, korzystając z sytuacji, że jego wróg stoi osłupiały, podszedł do niego. Oparł ręce o umywalkę po obu stronach piosenkarza, uniemożliwiając mu jakąkolwiek próbę ucieczki. Pochylił się lekko nad nim i wyszeptał jadowicie:
-Co by było, gdyby Johnny lub ktokolwiek inny, dowiedział się, że słodki Tegoshi jest pedałem, idącym się pieprzyć z pierwszym lepszym gościem? Zostałbyś wyrzucony z jimusho i nie miałbyś żadnych szans na karierę. A przecież chcesz śpiewać.
Jin przerwał na chwilę. Uśmiechnął się lekko. Na pewno jednak, nie był to miły uśmiech.
-Więc, jeśli nie chcesz, żeby się wszyscy o tym dowiedzieli, zostaniesz moją zabawką. Zabawką, którą będę mógł poniżać, drwić z niej i wyrzucić ją, jak mi się znudzi. - Słowa sempai’a otrzeźwiły młodszego, który wymierzył Jinowi mocnego policzka.
- Więc, niech się dowiedzą! –krzyknął. Po chwili jednak klęczał przed Akanishi’m, powalony jego ciosem. Ten poczuł się poniżony. Gorzkie łzy zaczęły mu spływać po policzkach. Nie umiał nawet tego ukryć przed jednym z członków KAT TUN, który triumfował, stojąc przed nim.
-Widzimy się jutro przed budynkiem Jimusho- powiedział Jin do Yuyi i wyszedł z łazienki. Głęboko w duchu przeklinał się za to co zrobił. Ale inaczej nie umiał.
********************
Niewyspany Yuya szedł do głównego budynku JE. W nocy niewiele spał, za to dużo płakał, przeklinając Akanishi’ego za to, co mu zrobił. Myślał, jakby się wywinąć Jinowi. Nie znalazł jednak żadnego wyjścia z sytuacji w jaką został wplątany. Przegrany stanął przed wielkim wieżowcem. Rozejrzał się za mężczyzną.
"HA! Nie ma go" ucieszył się Tegoshi , uśmiechając się jak nowo narodzony lub osoba, która została uniewinniona. Wstąpił w progi gmachu. Jak zwykle odpowiedział dziewczętom witającym gości, członków zespołów i każdego, kto wchodził do środka.
-Nie miałeś na mnie czekać na zewnątrz? - usłyszał znajomy głos. Drgnął i z niemym lękiem odwrócił się w stronę z której ów głos go doszedł. Akanishi szedł w jego kierunku, razem ze zdziwionym Yamapi’m.
"Świetnie, po prostu świetnie" jęknął w duchu Teshi.
- Czekałem, ale ciebie nie było- odpowiedział. Chcąc zachować resztki swojej dumy, uniósł bojowo podbródek do góry.
-To trzeba było czekać aż się nie zjawię - odparł Jin, składając ręce na piersi. Spojrzał na Yuyę z góry, uśmiechając się z wyższością, którą posiadał przez okropny szantaż.
-Teshi, czy to prawda, że w ramach przeprosin zaproponowałeś Jinowi swoje…usługi? - spytał Yamashita, podchodząc bliżej przyjaciela z zespołu.
"Co!?" krzyknął w myślach Tego. Spojrzał ze zgrozą na Jina ,a potem na swojego sempaia z zespołu.
-Tak, to prawda. - odpowiedział cicho chcąc, nie chcąc. – No, Yamapi, próba. Nie powinniśmy iść? – zapytał za chwilę błagalnym tonem, nie zdając sobie z niego sprawy.
-Tak - odparł Tomohisa. - Chodźmy, bo pewnie reszta już jest. Nie wiem, jak oni mogą po jakiejkolwiek imprezie przyjść na czas do pracy - powiedział obejmując ramieniem Tegoshi’ego. Ten spojrzał niepewnie na Jina, który patrzył na niego zimnym, ale wymownym wzrokiem. Nie podobał mu się fakt, że jego niewolnik był obejmowany przez Yamapi’ego.
- Masz przyjść do mnie za 2 godziny – rzucił tylko, przechodząc obok nich i skierował sie do sali, gdzie sam miał próbę z KAT TUNami. Członkowie NEWS również poszli. Na początku, jak zwykle siedzieli przy stole i rozmawiali. Dopiero po jakiejś godzinie wzięli sie do roboty. Po następnej godzinie zrobili sobie niezbyt słuszną przerwę. Teshi ruszył do Akanishi’ego, z taką ochotą, jakby szedł na szubienicę. Z ponurą miną zbliżał sie do sali KAT TUNów. Stanąwszy przed drzwiami sali prób przeznaczonej dla zespołu, wziął głęboki wdech i powoli wypuścił powietrze. Słyszał dochodzące z wnętrza śmiechy. Wydawało mu się, że stoi tam godzinami. Gdy wreszcie zebrał się w sobie, zapukał do drzwi.
-Wejdź, moja służko! - krzyknął Jin, na co Yuya miał ochotę dać mu po pysku, zaraz po swoim wejściu tam. Opanował się jednak i wszedł powoli do pomieszczenia. Oczy wszystkich członków zebrały się na nim. Jin ruszył w stronę Tegoshi’ego. Zatrzymał sie jednak, widząc, że Kame jako pierwszy dotarł do ich koheia i objął go tak samo jak wcześniej zrobił to Yamapi.
-No nie! Teshi! Nie pozwalaj temu gburowi się tak traktować. - rzekł Kazuya. Teshi nie wiedział co odpowiedzieć. Spuścił więc wzrok na swoje buty i milczał.
-Ale ja go mogę traktować jak chcę. Jest na moje rozkazy. Mogę do niego mówić jak chcę i robić z nim co chcę - odparł Akanishi, na co wszyscy parsknęli śmiechem. Wszyscy, oprócz Yuyi.
-Oczywiście. Bo ty jesteś pan i władca. Tarzan nad Tarzanem. Głupi Bakanishi - zaśmiał sie Koki- Nie przeginaj jednak za bardzo. Tegoshi jest delikatny.
Na te słowa Yuya drgnął. Podniósł wzrok i lekko uśmiechnął się do Koki’ego, który stanął przed nim, kładąc swoje ręce na jego ramionach. -Jak będzie miał do ciebie jakieś wąty, przyjdź do mnie. Ja się z tym Bakanishi’m rozliczę -powiedział trochę jak do dziecka. Teshi’emu jednak to nie przeszkadzało. Z uśmiechem pokiwał głową i pozwolił sie objąć Tanace, z którym miał dobre stosunki. Zawsze był dla niego wsparciem, jeśli chodzi o wojnę z Akanishi’m. Już chciał mu podziękować, kiedy poczuł bolesny uścisk na nadgarstku. Akanishi złapał NEWSiaka i pociągnął za sobą.
- Nie wtrącajcie się! –krzyknął do swojego zespołu i wraz z Tegoshi’m, skierował się do nieużywanej przez nikogo łazienki. Wepchnął chłopaka do środka i zamknął drzwi na zamek.
- Co ty wyrabiasz?! - krzyknął Yuya, dopiero odnajdując swój język. Nie wiedział, co Jinowi odbiło. Nie wiedział, czemu nie wyrywał się, gdy ten go ciągnął za sobą.
- Jesteś moją zabawką i za nieposłuszeństwo zostaniesz ukarany - powiedział starszy, chwytając znowu nadgarstki młodszego, równie mocno i wykręcając je, przyciągnął go do siebie.
Teshi próbował sie uwolnić. Wił się i rzucał, gdy próbował kopnąć wroga. Jin okazał się jednak silniejszy i popychając swoją ‘zabawkę’ na ścianę, mocno go do niej przygwoździł.
- Jin, do diaska. Przestań sie mną bawić - jęknął błagalnie Yuya.
- Ale ty po to jesteś, żebym się mógł tobą bawić - usłyszał w odpowiedzi. Członek KAT TUN wpatrywał sie w jego usta. Serce biło mu o wiele szybciej. Czuł jak powoli rozpala sie w nim pożądanie. - A ty nie masz prawa należeć do nikogo innego niż ja. Nie pozwalaj się nikomu dotykać ani przytulać – ostrzegł Akanishi i wpił się w łapczywym, lekko agresywnym pocałunku w jego usta.
xDD KONIEC^O^
27 comments | Leave a comment










